literatura, film, życie
stat4u ARCHIPELAG
Blog > Komentarze do wpisu

Rok na blog

 

 

Jest taki konkurs. BLOG ROKU

Tamaryszek - opowieści zebrane startuje w kategorii KULTURA, bo tę najbardziej lubi(my).

Można głosować, wysyłając sms na numer 7122.

Treść - jeśli ktoś zechce wesprzeć opowieści - jest następująca: E00112.


Hmmm...  ja, Mistrz Czytania ze Zrozumieniem, uległam iluzji i mrzonce.

Bo mnie się zdawało, że pan Jerzy Stuhr to wszystkie blogi przeczyta. To myślę prostodusznie dalej: miło, bardzo miło, by mi było. Dlatego biorę udział w tym konkursie.

Tymczasem juror gościć będzie na stronach dziesięciu najpopularniejszych blogów. Czyli fatamorgana.


Ani ja nie mam temperamentu zawodnika, ani nie zdaje mi się, bym tworzyła najchętniej czytaną stronę Netu.

Ale hasło Blog Roku koresponduje z tajną (dotąd) ideą założenia tej strony. To ma/miał być blog na rok. Próba wytrwałości i rozruszania klawiatury. Jestem więc poniekąd u siebie.


Dygresja arcyosobista, bo - jak wiadomo - od spraw intymnych tu się roi: natura Tamaryszka nie lubi rankingów.

W życiu, gdy mam świadomość, że ktoś mnie według jakichś kryteriów ocenia, to się nie ścigam, nie obstawiam ogonów, tylko na ogół (i o ile się da) wytyczam sobie jakiś cel postronny.


Wyjaśniam per analogiam:


Najczęściej jest człowiek oceniany w szkole bądź na studiach.

Egzaminy, zakres materiału, skala ocen. Przed tym się nie ucieknie.

Najbliższa była mi wówczas metoda znalezienia sobie celu, którego nikt mi nie unieważni.


Jeśli nie zdążę przeczytać 170 książek, przeczytam 20, ale dokładnie. Nie pojmę wszystkich arkanów łacińskiej gramatyki, nic to - jedną trzecią przerobię perfekcyjnie.

I mało mnie stresowało rozmyślanie, czy trafię na odpowiednie pytania. Jeśli będą z kręgu moich preferencji, to proszę bardzo, proszę spróbować mnie zagiąć! A jeśli będą spoza... no to już nie moja konkurencja, oddaję pole bez żalu.


Gdyby ktoś z Moich Gości i Bywalców zechciał oddać głos na mnie, to byłby to gest miły i w sumie nieszkodliwy.


Bo na pana Jerzego Stuhra (jurora) to i tak nie mogę liczyć.


Dziękuję :)

Pozdrawiam


ren

czwartek, 13 stycznia 2011, renbor1
Tagi: Lubię

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
pajeczaki
2011/01/13 01:18:08
Takie konkursy są dobrą reklamą i szczerze mówiąc tak je traktuję ;) Bez złudzeń.
W zeszłym roku walczyliśmy (nie pajeczaki.pl, ale inny blog, który współtworzę, zgłaszał go admin) i chociaż było pospolite ruszenie, to polegliśmy...
Nie obiecuję więc, że oddam głos, ale czytam i czytać będę ;)))
ps. a co do Pana Stuhra, to kto wie! Jeśli tu zerknie, to pozdrawiam ;)
-
lirael
2011/01/13 06:01:18
Melduję, że głos właśnie został oddany. :)
Z całej siły trzymam kciuki!
-
Gość: czara, 77.236.25.*
2011/01/13 06:35:29
Czy ten rok już minął? :) Życzę powodzenia w konkursie i choć oczywiście jurorom nie dorastam do pięt, to chciałabym dorzucić moje skromne zdanie, o tym iż blog jest świetny!
-
jjolanta
2011/01/13 07:52:32
Tamaryszku, niezależnie od widzimisię jury dla mnie Twój blog, tak jak kilka innych perełek w blogosferze, to tworzywa wykraczające poza wszelkie kategorie. Będę glosować. A i może pan Stuhr doceni wspaniałe akcenty filmowe na Twoim blogu, i nie tylko - ma się rozumieć. :)Trzymam kciuki. Pozdrawiam cieplutko.
-
abiela
2011/01/13 14:12:54
Mój głos byś miała ale niestety moga głosować tylko osoby mieszkające w Polsce. Z tego względu mój blog po dwóch całkiem udanych próbach w tym roku w konkursie nie startuje. I dobrze, Twój mi się bardziej podoba:)
-
logosviator
2011/01/14 02:27:45
Że też takiemu mądremu tamaryszkowi chce się w takie głupotki bawić :)

(Mam nadzieję, że się tamaryszek za to na mnie nie obrazi ;) )
-
logosviator
2011/01/14 02:33:00
Ach, zapomniałem dodać pewną oczywistość: wg mnie "opowieści zebrane" tamaryszka należą do ścisłej czołówki blogów kulturalnych. I żadne konkursy (wraz z ich rozstrzygnięciami) zmienić tej mojej opinii nie mogą :)
A Pan Stuhr? Jeśli nie czytał... no.. to dużo stracił :)
-
renbor1
2011/01/14 20:19:12
~ Wszyscy :)

Odpowiadam z małym poślizgiem (w stosunku do tego jak zamierzałam).
Spowodował to montaż nowych szczelnych drzwi, dzięki którym będę jeszcze bardziej otwarta i wylewna.

Jak by tu oddać ... pewną taką... konsternację... i radość z czytania Waszych komentarzy...?
Kluczem filmowym. Znacie "Podróż czerwonego balonika" Hou Hsiao-hsiena? No właśnie (albo: nie szkodzi). To będzie rzecz o baloniku zielonym.

Powiedzmy, że pojawił się za moim oknem, poszybował hen i trochę mnie wciągnęło podążanie jego tropem. Nie wiem, skąd się biorą baloniki. Musi istnieć proste wytłumaczenie: jest guma, powietrza dostatek... samo się dzieje.
I na pyzate lica dyndającej na wietrze zieleni wbiegły najpierw czerwone rumieńce. Jak serducha!
Osobiście lubię opowieści, tamaryszek jest mi bliski, w porywach tożsamy. Nawet jak się zdarzy poprzynudzać, to nic..., to po to, by miło poziewać.
Ale ciepłe słowa sympatii sprawiają, że z onieśmielenia robię głupią minę.
Balon dostaje skrzydeł jak po Red Bullu.
Bo kto się dzieli dobrą myślą? Ci, których sama czytam nałogowo i lubię bardzo, choć znam w sposób zapośredniczony, poprzez woale słów.
[~pajęczaki, dotąd nie znałam... :), ale witam serdecznie]

Ukłucie -au!- malutkie...
Wasze blogi to dopiero! Tamaryszek myli krok, bo nazwa konkursu wybija go z rytmu.

Druga dziurka w baloniku - kto jest ważniejszy: Juror czy Goście?
Ależ mimo największego szacunku dla pana Jerzego Stuhra (mam przyjaciółkę w Tymbarku, gdzie do dziś wspominają wielbłąda z "Dużego zwierzęcia"..., a poza tym kocham "Historie miłosne" i Amatora (Filipa Mosza), i nie tylko...)...
Więc naprawdę pomimo..., to jednak Gość w dom, Bóg w dom.

Taaak... Staszku, to było bardzo wyzwalające posunięcie.:)
Jeśli powiem, że ukłucie, to nie tak, bo balon się nie rozciapciał, tylko przekroczył horyzont.
Głupotka pozwala mu unosić się dalej. Ale chyba zniknął mi z oczu.

To była "Historia zielonego balonika". Lecą napisy. The End.

Pozdrawiam serdecznie:)

ren
-
logosviator
2011/01/14 22:29:55
Czasami, jak się balonik przekłuje, to nie tyle on się rozciapciowuje, co - wypróżniając się gwałtownie z gazów - szybuje z furkotem w górę :)
(Ech, ta nieskomplikowana, mocno przewidywalna natura baloników :) )