literatura, film, życie
stat4u ARCHIPELAG
Blog > Komentarze do wpisu

Cukiereczek

Elif Şafak, Pchli pałac, Wydawnictwo Literackie 2009



KAMIENICA


Stambuł, rok 2002.

Na ulicy Żurnalowej stoi kamienica, która ma swoją historię, a przede wszystkim teraźniejszość - na tyle nieobojętną i dającą się we znaki jej mieszkańcom, że pozostajemy zdecydowanie hic et nunc.


Akcja rozpoczyna się 1 maja, gdy Krzywda Öztürk (spec od dezynsekcji) przyjechał zrobić porządek z owadzim nadmiarem. I tegoż dnia ma miejsce koda powieściowych wydarzeń. A ponieważ każde "teraz" ma swoje "przedtem", więc sięgniemy wstecz na tyle, by poznać mieszkańców kamienicy i ich sekrety.


Dziesięć kamienicznych lokali to tyleż  tajemnic i teatrów, których codzienne spektakle możemy obserwować. Nie są to światy izolowane. Toczy się między nimi transfer informacji, ciasteczek, szemrań i usług. A nade wszystko: owiewa je specyficzny zapach... co tu dużo mówić - smród rozchodzący się się od nadmiaru śmieci. I krąży po tych przestrzeniach różnego rodzaju robactwo: mrówki, prusaki, karaluchy, pchły.

Oj, kto by pomyślał, że to rudera lub zapyziała twierdza stambulskiego plebsu, ten myli się na potęgę. Prawdą jest jednak, że kamienicę określają obie jej nazwy: Pałac Cukiereczek i Pchli Pałac.


MIESZKAŃCY


Na parterze (pod numerem 2) jest salon fryzjerski braci bliźniaków. Cemal i Celal (czyt.: Dżemal i Dżelal) są identyczni wizualnie, o kontrastowo odmiennych temperamentach. Klientki już od progu wyczuwają, któremu zawierzą swoje włosy i image.


Awers i rewers: ekstrawertyk i introwertyk. W moich skojarzeniach swoją podszewkę ma również samo miejsce. Jazgotliwy damski światek przywołuje obraz filmowych milczących kofenhauzów. Mężczyźni pijają tu -jedna za drugą- herbatę w tulipanowych szklaneczkach, zagęszczając jej smak kostkami cukru. Nie ma filmu tureckiego bez takiej sceny!


W suterenie (pod numerem 1) mieszka chudy mizantrop -student rozmiłowany w temacie samobójstwa- i jego ogromny, wiecznie głodny pies Gaba. Kilka tropów łączy tę postać z Raskolnikowem.

Samotnie pomieszkuje Błękitna Kochanka, odwiedzana przez sponsorującego jej dobrobyt handlarza oliwą (lokal numer 8).

Pod dziesiątką ma swe królestwo Madame Babcia, do której trudno się wprosić (i nic dziwnego, nic dziwnego!), rozsyłająca po sąsiadach próbki swoich wypieków. Vis a vis, w mieszkaniu numer 9, żyje ogarnięta obsesją sprzątania Tijen Czyścioszka, a niżej (nr 7) sympatyczny młody filozof uniwersytecki, zbyt często smakujący alkohol (raki).


To zaledwie połowa galerii. Każdy ma swą tajemnicę, a żaden sekret nie jest szczelny. Wcześniej czy później ktoś go ujawni.


FIOLET STAMBUŁU


Elif Şafak potrafi opowiadać! Historie nakładają się jedna na drugą, puszczają pędy, uruchamiają kolejne możliwości.

Nie chcę odsłaniać powieściowych perypetii, sięgnę więc do preludium, w którym Şafak wyjaśnia genezę Pałacu Cukiereczek. Ta opowieść mogłaby wypełnić swą wielowymiarowością i zakrętami zdarzeń odrębną książkę czy film.


Oto rosyjskie małżeństwo ucieka z rewolucyjnej Rosji z nadzieją na nowe życie w Stambule. Generał białej armii, Paweł Pawłowicz Antipow, całe życie podporządkowany wojskowemu rygorowi, który nagle przestał wydawać mu jakiekolwiek rozkazy. I jego młodziutka żona, gotowa komenderowac całym światem. Agrypina ma dziwny dar widzenia barwnej aury przypisanej przestrzeni.


"Aby poczuć się w nowym miejscu jak u siebie, musiała przede wszystkim zobaczyć jego kolor."


Zamglony Stambuł nie ujawnił swej barwy. Okazał się miejscem trudnym i niegościnnym, ledwie przystankiem w tułaczce. Ostatniego dnia przed wyjazdem do Paryża świat Agrypiny utracił zmysłowy wymiar. Stał się zbiorem bialo-czarnych pocztówek.

Czas zatrzymał się dla niej w monotonii paryskiej kliniki psychiatrycznej, a galopował, oferując nowe atrakcje, dla jej męża. Z marazmu wyrwie ją wspomnienie Stambułu i cukierki owinięte w kolorowe papierki. Zegar znów zacznie tykać, w Stambule wybudowany zostanie dom, który Agrypina nazwie Cukiereczek. A samo miasto... ukaże się spowite w fiolet.

Kilkadziesiąt lat później rozegrają się tu główne wydarzenia powieści.


Stambuł i Turcja.

Egzotyka miejsc przenika do opowieści, lecz nie przytłacza jej, nie wybija się na plan pierwszy.

Jest podtekst tureckiej wieloetnicznoci. Kamienica wybudowana została na miejscu dawnych cmentarzy - muzułmańskiego i ormiańskiego. Są aluzje do wiary w świętych mężów (odczytuję to jako ludową odmianę islamu), są opowieści o dżinach.


Pojawiają się specjały tureckiej kuchni, a zwłaszcza aşure, z którym nie może sobie poradzić Rosjanka Nadia.

Zwróciłam też uwagę na wzmianki o dwóch tradycjach, które zapadły mi w pamięć po filmie Kaplanoğlu "Upadek anioła". Rzeczy zmarłych koniecznie należy oddać obcym. A w święto Hıdrellez (odpowiednik naszej Sobótki) warto zawiesić na drzewie kartkę z marzeniem. Jeśli nitka się nie zerwie, pragnienie się ziści.


WYLICZANKA


Şafak ma dar zmyślania i czasami szarżuje. Niczym pieśniarka, chcąca zaprezentować całą rozpiętość skali swego głosu.

Maniera czy chwyt? Zakończenie rozgrzesza tę wariantywność, może nawet czyni z niej atut?


O czym myślę, mówiąc o przepychu?
O tym, że co rusz napotykam na wyliczanki. Dotyczą rzeczy, przyzwyczajeń, ewentualnych możliwości, które stoją przed bohaterem. Jakby gałązka na próbę puszczała po dziesięć pędów naraz, by po chwili zdecydować się na jeden.

Sufit Sidara upstrzony jest obrazkami i tekstami (wyliczenie). Meryem jest zabobonna i pilnuje, by unikać rzeczy zakazanych (lista). Kolejno przedstawieni różni eksfaceci Ethel. Graffiti na stambulskich murach. Jest wyliczanka "rzeczy porzuconych" zbieranych przez Madame Babcię. To tylko szczypta przykładów - na pięciuset stronach jest ich znacznie więcej. I powiem dwuznacznie: są one solą tej powieści.


***


Sięgnęłam po Elif Şafak na fali moich zainteresowań Turcją. Z przyjemnością przeczytałabym jej "Bękarta ze Stambułu". Ale prawdziwym magnesem, który sprawił, że na mej drodze stanął Cukiereczek, był felieton Bonowicza ("Tygodnik Powszechny"). Wypisałam z niego cytat, który miło mi było podczas lektury "Pchlego pałacu" odnaleźć.


"Kochać kogoś to wydobywać z jego magazynu zgryzot zwoje ze spisanymi i wciąż nie uporządkowanymi, pełnymi niepokoju opowieściami i jedną po drugiej przepisywać je na czysto."

niedziela, 22 sierpnia 2010, renbor1

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
agnes_plus
2010/08/22 23:11:28
Piękna recenzja. A książka zdecydowanie warta przeczytania.
-
2010/08/23 09:42:27
Z literatury tureckiej na razie Pamuk gości w moim sercu. Z nowszymi książkami tegoż oraz prozą Safak wstrzymuję się do przyszłorocznych planów urlopowych. Dom jako miejsce wydarzeń, obserwacji problemów społeczno-politycznych jest często wykorzystywany w literaturze.
Pozdrawiam w nowym tygodniu:)
-
lirael
2010/08/23 09:46:51
Wyszukany cytat śliczny, podobnie jak Twoja recenzja. Fragment o kolorach miejsc mnie zachwycił. Chyba niedługo wyruszę w literacką podróż do Turcji tamaryszkowymi śladami! :)
-
renbor1
2010/08/23 17:49:13
~Agnes
Wiem, że doceniasz gawędziarski talent Safak. Tak, może się zakręcić w głowie jak tej solniczce, którą ktoś potrząsa w zapamiętaniu. :)

~Nutto
Kamienica! No właśnie. Pomysł nienowy i stanowiący od startu rusztowanie dla całej opowieści. Moim ulubieńcem, jeśli chodzi o opowieści o mieszkańcach jednej kamienicy, jest serial "Dom" i budynek na Złotej 25.
Miłego tygodnia:)

~Lirael
Z kolorami to rzecz ma naturę po troszę magiczną, po troszę biologiczną (synestezja). Gdyby rzeczy i ludzie rzeczywiście otaczały barwne aury, to jaka by to była wspaniała podpowiedź dla intuicjonistów (do których się zaliczam).
Dalszy ciąg cytatu bardzo ładnie tę myśl dopełnia. Sama sprawdzisz. :)

Pozdrawiam
ren
-
Gość: the_book, *.icpnet.pl
2010/08/24 12:25:57
Z półki - tęsknym wzrokiem spoziera na mnie "Bękart ze Stambułu". Myślę, że niedługo trafi w moje łapki i razem miło spędzimy czas. Tylko jeszcze trochę cierpliwości. "Pchli pałac" również posiadam w bibliotece - tylko co wybrać jako pierwsze...Trudna sprawa...trzeba losować...się zobaczy.
Pozdrawiam serdecznie z nowego miejsca, Monia
-
renbor1
2010/08/24 19:02:03
~Monia:)
Losować! Przeprowadzka bardzo szczęśliwie się zapowiada. Link już przestroiłam.
Miłego wakacyjnego finiszu.
ren