literatura, film, życie
stat4u ARCHIPELAG
Blog > Komentarze do wpisu

...Słucham, ktoś opowiada...

Wiesław Myśliwski, Traktat o łuskaniu fasoli, Wydawnictwo Znak, 2006


"...nie tylko muzyką, także życiem rządzi rytm..."


Gruba książka, długa opowieść. Niespieszna, z dygresjami, powrotami do wcześniejszych wątków... Po trosze chronologiczna, ale bez zobowiązań - raz po raz odsłaniają się epizody wcześniejsze i zmieniają to, co już wyobrażone.

Mężczyzna mieszka samotnie w mazurskich stronach, nad zalewem, przy lesie. Pilnuje letniskowych domków, opustoszałych po sezonie. Towarzyszą mu psy, ludzi spotyka rzadko.

Codzienność może i monotonna, ale zarazem rytmiczna - malowanie tabliczek nagrobnych, spacer z psami, obchód domków, czytanie, muzyka, sen.

Ktoś zapukał, wszedł na moment, a został na dłużej...
Rozmowa o życiu, o tym, że to miejsce i chwila wynikają z wszystkiego, co wydarzyło się wcześniej. Retrospektywa ogarnia etapy biografii mężczyzny, ludzi, których spotkał, wydarzenia (ważne, błahe), które go ukształtowały, czasem emocje, czasem "obrazki" nie wiadomo dlaczego istotne.
Obaj łuskają fasolę, to tradycja tych stron. Czynność mechaniczna, zajmuje czas, ale uwalnia myśli - można więc zająć je rozmową.
Powieść rejestruje tylko głos mężczyzny. Kim jest gość? Nieznajomy, choć czasem zdaje się być kimś spotkanym już wcześniej. Wiem o nim tylko tyle, że jest ciekaw i wiele go dziwi. Powiedzmy, że mogę wejść w jego skórę. Ktoś opowiada, ja słucham.

Na czym polega wyczuwalny rytm opowieści (rytm życia, które jest opowieścią)?
Może na tym, że skojarzenia się zazębiają, albo - że są podawane porcjami, z przerwą na zagadnięcie rozmówcy; może to lejtmotywy (kapelusz, saksofon, świece-lampy, fasola...), powroty do miejsc bolesnych...?

 

"...jeszcze tylko na pocztówkach świat jest taki, jak by się chciało, żeby był"


Chwila, która bohaterowi wydała się niczym przeniesiona z bożonarodzeniowej pocztówki, nie była czasem bezpiecznym ani słodkim. Był wtedy bezbronny, przestraszony i samotny jak nigdy w życiu - a mimo to świat wydawał się piękny.

Autor chyba lubi zastygłe kadry sprzed lat.
Od fotografii ojca i syna rozpoczyna się "Widnokrąg"; w "Traktacie..." jest taki obraz: jedyne zdjęcie całej rodziny zrobione dla żartu, z matką trzymajacą na rękach świnię Zuzę. Ważna pamiątka utrwalająca przepadły świat.
W prozie Myśliwskiego (-do wymienionych dorzucę "Kamień na kamieniu"-) mamy analogiczne chwyty narracyjne. Dojrzały mężczyzna ogarnia wspomnieniem (monologiem, rozmową) swoją przeszłość i świat, który niegdyś był inny.
Opowieść obrasta wokół losów jednostki, ale w tle przewija się (niezbyt krzykliwie) historia, przemiany społeczne, nowiny obyczajowe.
I może to nostalgia za młodością, może rozczarowanie współczesnością, ale to, co minęło, wydaje się być czymś w lepszym gatunku. Świat tandetnieje.


"A czy życie, żeby tak powiedzieć, to nie rzecz gustu? (...)
Jednym się podoba i chętnie żyją, a drudzy muszą."


Stryj Jan
żyć nie lubił i uparł się być samobójcą.

A Basia z warkoczem - pragnęła życia zachłannie, lecz uczepiła się miłości do niewłaściwego mężczyzny. Taka piękna! - cała stołówka doń wzdychała, gdy miała dyżur kelnerki... i warkocz każdy chciał chwycić. I grom z jasnego nieba - oto on. Obietnice niewiele warte, kompromisy - tylko z jej strony, poświęcenie - niesymetryczne. Żal patrzeć, smutek wspominać. Bo każdy to rozumie, gdy spojrzy z boku, a kogo to dotyczy, ten ślepy. "...zdrowy rozum przegra z życiem. (...) Na zdrowy rozum każdej miłości trzeba by się strzec, bo nie wiadomo, gdzie człowieka zaprowadzi." A jednak: "...o zdrowym rozumie nie dałoby się przeżyć życia."

Babcia - umiała żyć na jawie i jeszcze sny tłumaczyć. Zawierzali jej swe sny bliżsi i dalsi, bywalcy świata przyjeżdżali, by objaśniła im snami życie. Prosta kobieta a "onirolog" wykwalifikowany ;) Dziadek wpatrzony był w babcię jak w obrazek ("Uczone, ministry, księża, a ona bez szkół i widzisz" !). I cierpiał straszliwie, że nic mu się nie śni, jemu jednemu w rodzinie.

Muzyk - nauczyciel w szkole socjalistycznej - do życia miał stosunek obojętny. Zapijał się systematycznie i ani zobowiązania wobec uczniów, ani wytyczne "nowego ładu" nie są w stanie postawić go na baczność.
Ma jeden cudny moment przebudzenia. W nagłym olśnieniu przeprowadza "próbę orkiestry". Rozdaje chłopakom zdezelowane instrumenty, przydziela, ustawia, przestawia... jakby coś z tego moglo wyjść... Lekko się słania, bo pociąga z piersiówki. Tylko jedną ma prośbę - o ciszę. Słyszy wyobraźnią i dyryguje... Arcywykonanie! "Gdybyście słyszeli, coście grali, chłopcy..."

Postaci się mnożą, nie zdradzam zbyt wiele, ledwie uchylam zasłony.


"...jakbyśmy wszyscy byli wygnańcami z piaskownicy"


Wyrastamy z własnych doświadczeń, z różnych naznaczeń i błąkamy się, po omacku pilnując drogi.
Przypadek tym rządzi czy los?
Myśliwski stawia takie pytania.

"O, piaskownica, to już świat, niech mi pan wierzy. Parę metrów na parę, a świat, ludzkość, przyszłe wojny. Buzie miłe, rumiane, wydawałoby się, niewinne, a już mógłby pan wskazać, które by które w piasku zagrzebało, a które by się przed którym w piasku schowało. Któremu tej piaskownicy będzie kiedyś za mało, a które się w niej kiedyś zgubi."

 

Konkret i metafizyka. I ponad wszystko: mistrzostwo opowieści.

Spotkałam taki wywiad z Myśliwskim, który jest dla mnie cenny właśnie ze względu na autorefleksje warsztatowe. ("Gazeta Wyborcza", 04.10.2007)

"Wie pan, najważniejsza jest energia, jaką daje język, to w języku kryje się istotna siła, to dzięki niemu z zakamarków pamięci wyłaniają się kolejne obrazy - pierwsze zdanie książki przyciąga je jak magnes. Według mnie książka potencjalnie jest już w pierwszym zdaniu. Gdybym nie miał kiedyś pierwszego zdania "Kamienia na kamieniu": "Wybudować grób", nie miałbym książki. Podobnie było z "Widnokręgiem" - szukałem pierwszego zdania, i to ono, o fotografii narratora z ojcem, otworzyło całą resztę. Pierwsze zdanie "Traktatu o łuskaniu fasoli" brzmi: "Przyszedł pan fasoli kupić?". Czułem, że dzięki temu zdaniu, otwiera mi się świat, który chcę opisać."

 

NAGRODA  LITERACKA  NIKE 2007


wtorek, 16 marca 2010, renbor1

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Jola, 83.238.57.*
2010/03/17 07:46:38
Czytanie książek powinno być właśnie "niespieszną przechadzką", uwielbiam takie leniwie sączace się opowieści. W moim przypadku najlepiej sprawdzają się w czasie wakacji.
Jak zwykle bardzo ciekawa, zajmująca, Tamaryszkowa recenzja.
Mamy w rodzinie zagorzałą fankę Myśliwskiego. To moja mama, z dumą uczestniczyła w spotkaniu autorskim, od dłuższego czasu terroryzuje mnie do przeczytania "Traktatu..." Teraz, po zapoznaniu się z Twoją opinią, nie mam już wyboru :) Wszak lato już wkrótce.
-
Gość: lirael, 83.238.57.*
2010/03/17 07:51:12
Piszę o niespiesznych przechadzkach, a kliknęłam za wcześnie, bez zalogowania się :) Poprzedni komentarz jest mojego autorstwa.
Lirael
(też Jola :)
-
Gość: czara, *.245.101-84.rev.gaoland.net
2010/03/17 08:34:55
Bardzo to kuszące, co się odsłania za zasłoną. Mam ogromną ochotę na tę książkę, pamiętam, że "kamień na kamieniu" bardzo dobrze mi się czytało kiedyś.
-
renbor1
2010/03/17 22:55:37
~ Lirael :)
Coś jest na rzeczy z tym zwlekaniem. Myśliwski pisze jedną powieść na 10 lat i chyba narzuca tempo sięgania po lekturę kolejnej. Bo to mądre książki są :) A percepcja mądrości, taka organiczna, trochę trwa. "Traktat..." swoje u mnie odczekał. Ale czytałam (mimo niespieszności) bez wytchnienia, lekko zwalniając, gdy groził koniec. Chodzi mi po głowie, że co tu gadać - Myśliwski jest najlepszy. Po prostu. Pozdrawiam Mamę:)
Lirael, oszaleć można - tyle książek, w które chciałoby się wejść. A odkąd buszuję wśród blogów - jestem ogłupiona nadmiarem...

~ Czaro :)
Świetnie, że "Traktat.." w planach, że jeszcze "przed". Można by toczyć boje, który Myśliwski lepszy: "Kamień...", "Widnokrąg" czy "Traktat..." Jakby co - staję w szranki, mogę się pozastanawiać. Tymczasem: nie wiem.
Gęsta książka. Moja odsłona to naprawdę migawki. Bawiło mnie wyciąganie cząsteczek, ale całe ciasto ma smak jeszcze inny. To tylko migawki... przecież ani wspomniałam o brązowym pilśniowym kapeluszu, o saksofonie czy o kawiarnianym spotkaniu z mężczyzną, którego omyłkowo wzięło się za znajomego, tymczasem to obcy... ale jego losy związane są z naszymi na supeł... Ech...
Pozdrawiam :)

ren
-
jolantachrostowskasufa
2010/03/19 09:19:18
Ja już gdzieś pisałam na którymś blogu, w komentarzu do recenzji tej książki, że ta opowieść 'chodzi za mną' od jakiegoś czasu. Kiedyś słuchałam tej książki - była czytana na antenie radia Dwójki. Urzekła mnie. Świetna recenzja. :) Pozdrawiam.
-
gregorius_design
2010/03/19 16:19:11
Łuskałem kiedyś fasolę z babcią (mając 5-6 lat) i zawsze mnie fascynowało odkrywanie w każdym strąku coraz to innych kolorów oraz kształtów. Ujkładałem je w kolorowe stosiki i miałem wielką frajdę. Bardzo trafny tytuł tej książki, a Twoja recenzja Tamaryszku bardzo mnie zachęciła do jej przeczytania. Pozdrawiam ciepło:-)
-
renbor1
2010/03/19 18:36:03
~ Jolu :)
Myślę sobie, że...
Z jednej strony - Myśliwski to pewniak, sporo oferuje, więc każdy coś tu znajdzie.
Z drugiej - niech sobie "chodzi" aż wpadnie w ręce. Bo to wiadomo jak jest - ma się serce pełne oczekiwań i każde wahnięcie w inną stronę może wywołać nienasycenie.
O, popatrz, radiowa Dwójka :) Rzadko ostatnio włączam, ale dobrze, że jest.

~ Gregorius,
zadałeś mi szperanie w pamięci.
Miałam Babcine dzieciństwo i pewnie też były czynności, które obrosły mitem. Łuskania nie było. Najintensywniej pamiętam wyrabianie drożdżowego ciasta. Ale to w porównaniu z fasolą działanie krótkoterminowe.
Pozdrawiam :)
-
logosviator
2010/03/21 00:15:11
Takie cuda ludzie piszą, a ja tu się biorę za "Pług" pani Tokarczuk :)

PS. Naprawdę świetny tekst napisałaś o tej książce Myśliwskiego!
Gratuluję!
-
renbor1
2010/03/21 13:50:03
~ Logosie :)
Warto i za "Pług" chwycić - zwłaszcza wiosną, by ziemię wzruszyć. Ale faktycznie... w czym Myśliwski mocny, w tym Tokarczuk słaba. Myśliwski opowiada, że słuchać łatwo.
Pozdrawiam!
ren
-
2010/12/30 15:27:40
Bardzo ciekawa recenzja, dziękuję! Wcześniej wciąż nie byłam zdecydowana, ale teraz już zdecydowanie wiem, że muszę "Traktat" dopisać do mojej listy :)
-
renbor1
2010/12/30 20:06:50
~ka.bu.ki:)
Te niekończące się listy...
Warto. Znam takich, którzy mogą wciąż na nowo dyskutować, która powieść Myśliwskiego jest na szczycie. Liczą się trzy: Kamień na kamieniu, Widnokrąg i właśnie Traktat.... Naprawdę trudno zdecydować.
Nie rozumiem - choć czasem słyszę - narzekań na monologowy zamysł powieści. Niby są to wspomnienia jednej osoby, ale słychać jak życie wchodzi w kolizje i zderzenia wielorakie.
Pozdrawiam:)
ren