literatura, film, życie
stat4u ARCHIPELAG
Blog > Komentarze do wpisu

CINE-TAMARIS, czyli Agnes Varda

Jest taki dom w Paryżu, przy ulicy Daggerre`a...
Pięćdziesiąt lat temu ulica miała prowincjonalny wygląd,dom był ruderą, a po podwórzu błąkały się bezdomne psy. Młoda fotografka wybiera tę przestrzeń. Miejsce staje się domem - rozrastają się drzewa, kwiaty, spacerują koty, dorastają dzieci. Przewija się mnóstwo ludzi, a nazwiska wielu z nich są dziś hasłami w leksykonach. Dom, pracownia, a nawet prywatna firma - Ciné-Tamaris.

Ciné-Tamaris to wytwórnia filmowa, w której powstają filmy Agnès Vardy. Reżyserki, fotografki, instalatorki. Mocne nazwisko francuskiej Nowej Fali. Sławna, a prawie nieznana w Polsce.
W "Plażach Agnès", opowiadając o swoim życiu, portretuje tych, którzy jej towarzyszyli. Znała Jeana-Luca Godarda i François Truffauta, Alaina Resnaisa, Andre Bazina, a z innej "branży" - Georgesa Brassensa i Jima Morrisona. Męskie środowisko filmowców skupione wokół "Cahiers du cinéma" (lata 60.) to byli artyści-kinomaniacy. A ona wyznaje, że do 25 roku życia obejrzała góra 10 filmów (w tym "Królewnę Śnieżkę"). Najważniejszy z tego grona był Jacques Demy - jej mąż - tak, reżyser "Parasolek z Cherbourga", mistrz francuskich musicali. Poświęciła mu trzy swoje filmy (dokumenty - "Świat według Jacquesa Demy" i "Panienki miały 25 lat" oraz fabułę "Kuba z Nantes"). Piękne.
Dokument przeplata się z fabułą często w obrębie jednego filmu. Bo to jest "eseistyka filmowa". Brzmi poważnie - nie całkiem słusznie, więc zacytuję Truffauta: "Agnès Varda bawi się kręcąc swoje filmy, abyśmy my mogli bawić się, oglądając je". A Tadeusz Lubelski określa to tak: "Robić filmy to dla niej - zbierać obrazy; wydzierać je rzeczywistości (do której należy także własne życie wewnętrzne), a następnie układać z nich kompozycje, tak jak komponuje się wiersz, a z łączenia fotografii - wystawę".

Agnes Varda

Nie mam ulubionych pisarzy, reżyserów, aktorów..., choć co rusz coś odkrywam. Może to dlatego, że ukierunkowana jestem na to, co nadejdzie? Co lubiłam - lubię, co odkryłam - ma przecież gdzieś swoje miejsce. "Gdzieś", bo nie dysponuję mapą (o rankingach nie wspomnę). W swoim czasie wraca, przypomina się, niekiedy potrafi zawrócić w głowie jak za pierwszym razem. I to jest dopiero bingo! Nowe a znane, znane a świeże! Casus: Varda.
Pierwsze spotkanie - festiwal Era Nowe Horyzonty, Wroclaw 2006, retrospektywa jej filmów. Obejrzałam tylko 10 z okolo 30., bo za późno zorientowałam się, co to za perła.
Drugie spotkanie - książka, zbiór naukowych szkiców analizujących poszczególne obrazy. Rzetelnych, czyli niezabijających tematu, więc choć autorzy uniwersyteccy, to spoza stron (jak zza kadru) i tak słychać było komentarz i dowcip Vardy. Najklarowniej jej głos brzmi w tekście, który sama napisała w formie alfabetycznych haseł. Poza wszystkim innym - dla mnie to szkoła pisania o sobie: lekko, z dystansem, tak by zdarzenia miały swą treść - zwykłą, przewrotną, ważną i ulotną zarazem. Bezpruderyjnie i elegancko.
Trzecie spotkanie - ENH, Wrocław 2009 (i miesiąc temu podczas ENH Tourne), najnowszy, autobiograficzny film "Plaże Agnès". (AV): "Kiedy patrzysz w głąb ludzi, widzisz krajobrazy, gdy patrzysz w głąb mnie, ujrzysz plaże". Były też spotkania - prawie osobiste - podczas konferencji i po seansie. Siedziałam sobie cichutko, żadnych pytań i z jedną myślą w głowie: ja bym chciała być taką małą, rezolutną osiemdziesięciolatką... I odlecieć na miotle...:) Gdy film się kończy, już chyba pojawiają się napisy, psikus - jeszcze jeden epizodzik. Scenka z urodzin, które przydarzyły się podczas realizacji filmu. Odwiedziny przyjaciół. Podobno w żargonie francuskim "lata" to "miotły", więc przynieśli ze sobą 80 mioteł, każda w innym rodzaju :)

Lubię Agnes Vardę!
Oto kilka powodów"
a) za portrety kobiece
Można mówić o feminizmie, ale to słowo nie z mojej półki, więc powiem: kobiecość. Dwa przykłady. Jane Birkin ("Agnès V. o Jane B.") - aktorka (i tak znana głównie z piosenki, którą zaśpiewała z Sergem Gainsbourgiem Je t`aime...moi non plus) - tworząc swój autobiograficzny portret - przebiera się, improwizuje scenki, epizody, anegdotki, czule i przewrotnie bawi się swoim życiem. A wszystko to ujęte w klamrę urodzin: 39. i 40. I co? Nic się nie zmienia (...tylko kremy coraz droższe). Cleo ("Cleo od 5 do 7") - piękna, młoda, kapryśna kobieta, wędrująca ulicami Paryża (dwie godziny jej życia i tyleż filmowego seansu). Zmienia ją lęk. Podejrzewa śmiertelną chorobę i czeka na wyniki badań. Cały czas otoczona jest "rekwizytami kobiecości" (sukienki, adoratorzy, kawiarniane ploteczki), ale im bardziej się od nich odrywa, tym staje się prawdziwsza.
b) za opowieści autobiograficzne
Ona wydaje mi się skarbonką, w której drobiazgi przeżytych historii pobrzękują sobie, budząc apetyt na całość.
c) za komentarze z offu
Sama je czyta i trudno wyobrazić sobie inny głos. Komentarze powstają podczas montażu, który trwa miesiącami. I to one tworzą film, nimi Varda go "pisze".
d) za kinopisanie (cinécriture - kinowy charakter pisma), filmy-eseje
Tu prym daję "Zbieraczom i zbieraczce".
Czego to nie można zbierać! A najciekawiej skrawki, wycinki, fragmenty. Sny, opowieści, przebłyski.

Dlatego mój blog nazywa się tamaryszek (od Ciné-Tamaris), bo też jestem zbieraczką. Zbieraczką opowieści.

Plaże Agnes, reż.Agnès Varda, 2008
Agnès Varda - KINOpisarka, pod red. Tadeusza Lubelskiego, Kraków 2006

 

środa, 24 lutego 2010, renbor1

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: czara, *.122.71-86.rev.gaoland.net
2010/02/28 19:18:05
Niestety nie znam jeszcze kina tej pani, natomiast "Plaże Agns" mi w Krakowie dokładnie przeleciały przed nosem. Muszę nadrobić... Pozdrawiam serdecznie!
PS Bardzo ciekawie zapowiadający się blog.
-
renbor1
2010/02/28 19:36:27
A co ja bym dała, by wydano jej filmy na dvd... Klasyka a terra incognita. Będę powracać do Vardy, bo lubię naprawdę. Pozdrawiam. ren